Aktualności  |  Pogoda  |  Repertuar Cinema City

dodano: 11 marca 2010, 0:01

tagi:felietonmoim zdaniem

Deklamacja sepleniących

Andrzej Flügel, 683248806, aflugel@gazetalubuska.pl

Nasza gazeta wybiera najlepszych samorządowców. Fajna zabawa i nawet zakładając, że kilka sms-ów może wysłać szwagier, sąsiad, włażący wiadomo gdzie, podwładny, albo w chwili desperacji, sam zainteresowany, pokazuje jaką popularnością cieszy się lokalna władza.

Sam z przyjemnością zagłosowałem na ,,nie” w przypadku pewnego urzędnika, którego uważam za jedną z większych pomyłek w naszym regionie. Przeglądając listę kandydatów zauważyłem kilku dla których ważny jest sport. Pomagają, walczą o budowę hal i boisk są obecni na meczach, a kluby zawsze mogą liczyć, że gdzieś znajdą jakieś zaskórniaki żeby im pomóc.

Po prostu sport traktują bardzo poważnie. Myślę tu choćby o starostach polkowickim i wolsztyńskim, burmistrzu Świebodzina, Witnicy czy Czerwieńska. Z drugiej strony na obszernej liście znalazłem też takiego, który kiedy trzeba było pomóc twierdził, że nie będzie się zajmować futbolem, kiedy ma problem z drogami. Dziś nie ani porządnych dróg ani solidnego klubu. Tak więc głosując patrzmy też jak nasi samorządowcy traktują sport. Czy jedynie wyprężają klatę, kiedy ktoś odniesie sukces i wygłaszają drętwe mowy, a na stadionie bywają tylko i wyłącznie wtedy gdy trzeba przeciąć wstęgę, czy uczestniczyć w zakrapianym bankieciku.

Koniec leniuchowania. W ubiegłą sobotę wystartowali pierwszoligowcy, a pojutrze wszyscy pozostali. Z jednej strony cieszę się, bo wreszcie zobaczę na żywo piłeczkę, a z drugiej ciągle mam wątpliwości jak oni zagrają na zmrożonych płytach i jak owe murawy będą wyglądać po meczach. A tu prognozy zapowiadają w sobotę opady śniegu...

O Legii nawet nie wspomnę. Załamka. Dramat w dwóch aktach, balet kulawych tancerzy, koncert na piłę, durszlak i zamrażarkę, aria zachrypionych śpiewaków, zbiór poezji grafomanów, deklamacja sepleniących, opowiadanie jąkały. Niedosmażony kotlet, ciepła wódeczka, przesolona zupa. Wizyta cioci Jadzi, marudzenie teściowej, nieświeży oddech szwagra, ryczący po nocy sąsiad. Polujący z suszarką policjant, niegrzeczny kanar, wezwanie z urzędu skarbowego. Po prostu.

Prezes Kaczyński mówi, że nie wyobraża sobie żeby za 10 lat plaże Tunezji i Egiptu nie roiły się od Polaków. Nigdy nie przypuszczałem, że będę w kiedykolwiek w czymkolwiek popierał prezesa PiS-u. Dotąd jedyny nasz styczny punkt to miłość do kotów. A tu proszę. Afrykańskie plaże pełne Polaków. To jest to! Już słyszę miło brzmiące okrzyki w oliwkowych gajach,, Józek, k....a, gdzie jesteś”, ,, Jolka, nie pier....”, sykniecia otwieranych puszek, brzękanie flaszek. Ale będzie miło. Tylko nie wiem co na to Egipcjanie i Tunezyjczycy. Ale co nas to obchodzi?

My też znosimy wycieczki wiecznie ryczących niemieckich emerytów i jakoś dajemy radę. A więc, panie prezesie: najpierw chcę do Egiptu, następnego lata do Tunezji, a potem się zobaczy. Czekam teraz na turystyczne propozycje partii rządzącej. Skoro opozycja proponuje północną Afrykę, to może oni Amerykę Południową albo Biegu Północny?


Przeczytaj więcej