Aktualności  |  Pogoda  |  Repertuar Cinema City

dodano: 9 lutego 2010, 8:30

tagi:kolejkomunikacjaOdrzankaPKPpociągispóźnienia

Poczekaj Kiedyś Przyjedzie, czyli jak nasi Czytelnicy skarżą się na powolne pociągi PKP

Filip Pobihuszka, 68 387 52 87, fpobihuszka@gazetalubuska.pl

Awarie pociągów, opóźnienia czy prędkości rzędu 40 km/h to ostatnio norma PKP. Pasażerowie coraz częściej wybierają autobusy, a remont "Odrzanki” po raz kolejny został przesunięty. Tym razem na rok 2014.

- Czasami zastanawiam się, czy nie pojechać autobusem – mówi Ania, która pociągiem dojeżdża na studia

- Czasami zastanawiam się, czy nie pojechać autobusem – mówi Ania, która pociągiem dojeżdża na studia

(fot. Filip Pobihuszka)

Lubuska 24

Ten artykuł powstał dzięki naszemu czytelnikowi.
Chcesz wysłać do nas artykuł?
Sprawdź jak to zrobić

Narzekanie na jakość usług PKP jest ostatnio na czasie. Trochę ze względu na zimę, która skutecznie krzyżuje kolejarzom szyki, choć nie da się ukryć, że infrastruktura nie młodnieje.

Do redakcji "GL” przyszedł e-mail od naszego czytelnika, pana Andrzeja z Nowej Soli: - Kolej z Nowej Soli do Głogowa jedzie 40 minut. Jest to odległość 31 km, a bilet kosztuje 8 złotych. Gdy wracam z Głogowa pociągiem InterCity, płacę 9,50 zł i jadę 50 min. Konduktor zapytany, czemu tak wygląda ta sytuacja wzruszył tylko ramionami. To, co wyprawia nasza kolej, to tragedia. Prędzej rowerem można dojechać. Kiedyś to nawet lokomotywa szybciej jeździła - czytamy.

- Prędkość przejazdu jest ogólnie zaniżona, bo "Odrzanka” (trasa kolejowa Szczecin – Wrocław – red.) od lat czeka na generalny remont – wyjaśnia Grzegorz Dreja, prezes zielonogórskiego oddziału Przewozów Regionalnych. – Problem w tym, że termin tej inwestycje jest w nieskończoność przesuwany. Niedawno mówiło się o 2012 roku, a teraz słyszałem już datę 2014 – mówi G. Dreja. – Jeśli chodzi o kwestię intercity, to ich władze musiałyby się wypowiedzieć – dodaje.

- Nową Sól i Głogów znam i obiecuję zająć się tym tematem – mówi Arkadiusz Rojewski, rzecznik prasowy z poznańskiej siedziby intercity. A. Rojewski podkreśla również jak niezbędny jest remont wysłużonej już "Odrzanki”. – W ostatnich latach były prowadzone jakieś drobne prace remontowe, głównie na odcinku Wrocław – Głogów, ale to problemu nie załatwia. Problemem jak zwykle są pieniądze – stwierdza.

– Też ostatnio jechałam pociągiem do Głogowa, strasznie długo to trwało – mówi nam jedna z pracownic PKP. – Podobno jest jakiś remont. Do Bytomia Odrzańskiego pociąg jedzie w takim tempie, że można z niego wysiąść i iść obok. Czas jazdy do Zielonej Góry też się wydłuża. Kiedyś to było 25 minut, teraz jest 40 – dodaje. Jak poinformowali nas inni nowosolscy pracownicy kolei, dziś ma się zacząć trzydniowa konserwacja trakcji, właśnie w okolicach Głogowa i Bytomia Odrzańskiego. Jednak o jakichś większych naprawach wciąż cicho.

Narastające problemy sprawiają, że podróżni zaczynają na poważnie zastanawiać się, czy swoich podróży nie odbyć autobusem. Intercity z Warszawy, który zjawił się niedawno w Nowej Soli, na stację wtoczył się ok. 4.00 rano, podczas gdy według rozkładu powinien być tam o 22.28.

- Gdyby PKP zatrudniło tych wszystkich bezrobotnych, to nie byłoby problemu z zaśnieżonymi torami – żartuje Ania, która niedawno zaczęła studia we Wrocławiu. Na uczelnię podróżuje głównie pociągiem. – Znajomi mnie niedawno przestrzegali przed podróżą z PKP, bo nadziali się na spore opóźnienia w kursowaniu pociągów. Już byłam gotowa jechać autobusem, ale ostatecznie zaryzykowałam pociąg – mówi Ania. – A najgorsze jest to, że w internecie nie ma na bieżąco informacji o opóźnieniach. Jest tylko rozkład, który i tak jest do niczego.

Złe wspomnienia z PKP ma też pan Paweł, który w ostatnim czasie dwukrotnie wybrał się do Zielonej Góry. – Za pierwszym razem cały pociąg stanął w szczerym polu. Podobno wynikało to z niekompetencji maszynisty, ale mnie jako pasażera mało to obchodzi. Drugi raz pociąg przyjechał z opóźnieniem i wlókł się jak żółw. Następnym razem wybiorę autobus – dodaje pan Paweł.